Dziś nie będę atakował
Dziś nie będę atakował, krytykował i mówił jakie to religie są niecacy... w sumie to już wszystko albo większość została powiedziana. I tak jest tyle nowych informacji, tyle danych że aż głowa zaczyna boleć. Nie mam zamiaru teraz pisać, myśleć o samej instytucji religijnej tylko o ludziach którzy są w nie zaangażowani. Ludzie piękni, mniej lub bardziej chcący być dobrzy, chcący się podobać, szukający akceptacji o wszystkich wokół i przede wszystkim u siebie samach. Wątpliwości na pewno ich doganiają i choć jesteśmy mistrzami w samooszukiwaniu się i kreowaniu prawdy zgodnie z naszymi założeniami to i tak... dłużej się już tej iluzji nie da podtrzymywać i Nowa Prawda coraz bardziej będzie tryskała.... tej fali już się nie zatrzyma. Wzbiera.
Dziś zobaczyłem jakiś nagłówek "naukowcy stwierdzili, że religie niedługo znikną z powierzchni ziemi", geniusze ;) Ateizacja, intelektualizm, wypieranie wszelkich nielogiczności stała się dominującą religią. Teraz liczy się tak właściwie to tylko pieniądz i pozycja - oczywiście, na szczęście nie zawsze ale taka moda, tendencja jest najbardziej lansowana społecznie. Mieć, konsumować, wygrywać, rywalizować. Religie ze swoimi średniowiecznymi założeniami, które jakoś się broniły w czasach średnich teraz, padają pod krytyką faktów i kolejnych skandali... mówiących o tym, że to tylko ludzie.
Chrześcijanie teraz mają przerąbane. Nie mówię tu o prześladowaniach, którymi słyną niektóre kraje, mówię tu o dezorientacji i kryzysie wiary, który wyłania się za każdego rogu, woła z każdej strony, ze wszystkiego co nie jest w nurcie chrześcijańskiej propagandy. To znów nastraja na strach, na obawę i td... ale dobra. Miałem nie krytykować. Przerąbane i tak mają bo smagani bibilijnymi sprzecznymi "faktami" sami nie wiedzą czego się spodziewać i do czego dążyć... Z jednej strony umacniają się teraz w swym przeświadczeniu, że to czasy ostateczne i teraz pewnie żadne słowa już do niektórych z nich nie dotrą, bo będą już "finiszować"... z oblizywaniem warg czekać na trąby zwiastujące Sąd Ostateczny... a przecież... mają też napisane że Zbawiciel przydzie "jak złodziej w nocy...." niepostrzeżenie, niewidoczne, ZUPEŁNIE INACZEJ niż się go spodziewano... ze zdumieniem i pewnym niedowierzaniem stwierdzą, że religia, którą uprawiali, która miała ich zbliżać do Boga, do Prawdy tak na prawdę ich od Niej odciągała.... to będzie wielka dezorientacja i ból i zgrzytanie zębów... i oskarżenia.... gdy okaże się, że zbawiciel, którego wyglądają tak tęskno od dawien dawna patrzy na nich z lustra... szukają daleko, po za sobą a tym czasem... wszystko jest w Nich.. Oni sami... dla samych siebie.... kto im to powie? Czy odważą się przyjąć prawdę o Swoim Chrystusowym Ja? O tym, że nie są grzesznikami tylko Chrystusami? Część da radę, część nie. To normalne. Trzymamy kciuki za wszystkich. Niech to będzie to Wasze porwanie do Nieba, gdy cały obecny kościół Zmartwychwstanie w swej świadomości Chrystusowej... to będzie piękny widok :)
Namaste (wychwalam/pozdrawiam/czczę Boga w Tobie)